Menu

Doprawdy?_blog

Trochę inne spojrzenie na to, jak ludzie odnajdują się w różnych rolach i miejscach. Albo się nie odnajdują. Można coś lub kogoś osądzić i potępić, ale można też zapytać : Dlaczego tak jest? I co można zrobić, aby ten stan rzeczy zmienić?

Co w niej takiego strasznego?

agatawojcik

 lion3012515_960_720Zdenerwowany ojciec umieścił na Facebooku wpis dotyczący systemu wystawiania ocen z zachowania.*  Kontrowersje wzbudziło to, że więcej punktów ujemnych niż za chamstwo (wulgaryzmy i wyzwiska), można dostać za...makijaż i malowanie paznokci. Farbowanie włosów zaś woła niemal o pomstę do nieba. Jako działanie rozmyślne i mające trwałe skutki- uczniowie świadomie rezygnują z oceny bardzo dobrej z zachowania. Sprawa dotyczyła klasy 7, czyli osób 13-14 letnich. Nie wiem czy 13- letni człowiek ma świadomość tego, w jakim stopniu farbowanie włosów jest "działaniem rozmyślnym i mającym trwałe skutki"...Ta definicja rodem z podręcznika dla prawników, ubawiła mnie do gorzkich łez. Nie w tak drastycznym stopniu, jednak w wielu szkołach makijaż i kolorowe włosy niezmiennie gorszą. Słowo "uczniowie" dotyczy obu płci. Chłopcy też farbują włosy. Jednak eksperymenty z urodą to w wieku około 13 lat raczej domena dziewczynek. Być może w sytuacji tej konkretnej szkoły problem jest głębszy... Ale i tak, ostatecznie najprostszym i najłatwiejszym rozwiązaniem okazują się zakazy i nakazy. Pozornie najprostszym.

Nie mam pojęcia, co nakręca tak silny lęk przed błyszczykiem do ust, lub różowym pasemkiem we włoskach nastolatki. I dlaczego zaraz narzuca się wizerunek wytapetowanej, pustej lali z dziesięciocentymetrowymi tipsami? Cóż, po tym świecie chodzą także przemalowane, przebrane za kogoś kim nie są, nastolatki. Nie lubię takiego stylu. Dlaczego jednak one mają być gorsze od 'skromnych' koleżanek, które z wyrafinowaną podłością potrafią odnosić się do kolegów z klasy? Koniec podstawówki to problemy z cerą, kompleksy, zabieganie o względy rówieśników. Także przez wygląd i styl. Dlaczego dziewczynki, które noszą dyskretny makijaż, mają być gorsze? I co takiego jest w kolorowych, ale krótkich i czystych paznokciach, że przeszkadzają w nauce?

Przecież młodej siksie nie wypada...Uczyć się, a nie myśleć o głupotach! Po co te 'fioki' na głowie i kolorowe pazury? Poza tym...Przecież paznokcie przeszkadzają w pracach (domowych). Dziewczynka ma być schludna i pracowita. W twoim wieku, twoja matka i babka robiły wszystko w domu, a ty? Kiedyś to dopiero było! Baby zasuwały w domu i żadna się nie skarżyła. A ty jeszcze narzekasz. Dziewczynka ma być miła i posłuszna. A jeśli ktoś jest wulgarny, zaczepia cię? Udawaj, że problemu nie ma! Ignoruj- a sami przestaną. Tak zwyczajnie zignoruj to, że twój kolega z klasy wulgarnie cię obraża. Nie umiesz? Jesteś konfliktowa. O czym ty mówisz, jaka znowu przemoc? To tylko "końskie zaloty"...Chłopcy 'tak mają'.

 Nawet jeśli mieliście mądrych, wspierających rodziców i temat Was nie dotyczy, z pewnością nie jeden raz słyszeliście, co "dziewczynce nie wypada". Można stworzyć z tego całą listę.

Jedno z moich ulubionych: Dziewczynie NIE WYPADA chodzić do chłopaka. On do niej może. Dziewczynie NIE WYPADA pierwszej powiedzieć "kocham'. Bo on sobie "coś" o niej pomyśli. Jego rodzice "coś" sobie o niej pomyślą. Najlepiej, żeby udawała niedostępną, chłodną... Dziewczynce NIE WYPADA mieć kolegów- chłopców. Mało tego, że oni sobie "coś" pomyślą. Jeszcze jej 'odwali' coś i zechce być inżynierem, mechanikiem... A nie panią pedagog albo panią pielęgniarką. Dziewczynie NIE WYPADA mówić także o pierwszej miesiączce. Ale teraz...  'tym młodym siksom, co je popaprane mamusie bezstresowo wychowywały, wszystko wolno!'

Istnieje pewien bardzo wyrafinowany sposób stosowania przemocy wobec kobiet w niektórych grupach religijnych. Szczególnie wobec młodych kobiet. Byłam kiedyś we wspólnocie, w którym siostry uczyły dziewczyny, jak klękać przed Najświętszym Sakramentem, aby nie odsłaniać kostek u nóg. Bo to może wzbudzić pożądanie. Tak jak jakikolwiek makijaż, czy bardziej zwariowane ubrania. Związane w kucyk najlepiej przygładzone włosy, sukienka-worek, babcine buty. Oczy spuszczone w dół i wstydliwy uśmiech. W niektórych wspólnotach to jest właśnie obraz 'idealnej chrześcijanki'. Tej, co nie jest 'ze świata'. Jeśli nie wiecie, to "moda maryjna". Okraszona tekstami motywującymi w stylu "Po co MARNOWAĆ CZAS z pędzelkiem do makijażu, jeśli można coś zrobić DLA KOGOŚ"? Bądź pokorna, skromna. Bądź dla innych. Przesadzam? W takim razie dlaczego tak wiele kobiet odchodzi z Kościoła?

A może już dość tego kastrowania kobiecości od najmłodszych lat?

To zabrzmi jak banał powtarzany tysiące razy, ale jeśli dziecko nie nauczy się mówić o swoich emocjach, nie poradzi sobie w dorosłym życiu. To samo dotyczy asertywności. I nie ma to nic wspólnego z potrzebą uporczywego zwracania na siebie uwagi otoczenia. Jeśli dziewczyna nie będzie miała kolegów, nie nauczy się wchodzić w zdrowe relacje z mężczyznami. Jeśli nie nauczy się bronić przed agresją ludzi, istnieje ryzyko, że kiedyś stanie jej się krzywda, której dorośli nie będą w stanie unieść.

A czy Was ktoś uczył bronić się przed agresją otoczenia? Bo ja nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdyby nagle ktoś zaczął mnie publicznie obrażać, a obok nie byłoby mojego męża. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce... gdy byłam dziewczynką.

Może kilkadziesiąt lat temu było tak, że dziewczynka była grzeczna i potulna, nie wychodziła z domu. A w wieku 20 lat "nagle, magicznie", znajdował się "kawaler". Spojrzeli na siebie i poczuli "coś". A potem żyli długo i szczęśliwie... Dalej już bajki są mniej kolorowe. Niestety, 'szczęśliwie' często kończyło się w dniu ślubu... Może żyję teraz w innym świecie. Takim, w którym widzę relację pomiędzy budującą współpracą z płcią przeciwną od najmłodszych lat, a późniejszym poczuciem wartości i tworzeniem zdrowych relacji. W świecie, w którym żaden zdrowy związek nie powstaje 'magicznie i od razu'. Może ja znam innego Boga? Takiego, który nieustannie wspiera mnie w rozwijaniu swoich zasobów. Broni przed byciem oskarżaną. A Jego Słowo ukazuje historie wspaniałych, odważnych kobiet: Marii, Judyty, Marii Magdaleny, Weroniki, Sary i wielu innych. To są dopiero kobiety!

Dlaczego wizerunek Matki Bożej jest taki słodki, ugrzeczniony? Czy ktoś naprawdę uważa, że w tamtych czasach, przyznanie się przez dziewczynę przed przyszłym mężem i rodziną do pozamałżeńskiej ciąży, było takie łatwe? W dodatku do ciąży, którą bezpośrednio sprawił Bóg. A Judyta? Czy łatwo jej było pójść do obozu wroga, obciąć mu głowę, a później wrócić? A Weronika, która otarła twarz Jezusowi, nie bojąc się kohorty rozwścieczonych żołnierzy? Wyobraź sobie, że z rozkazu władzy, biją i obrażają kogoś publicznie. Rozwścieczony tłum, dopinguje oprawców. Nagle podchodzi drobna kobieta, i nie obawiając się katów, ociera twarz ofierze przemocy.

"To Biblia i kultura chrześcijańska zniewala kobiety i traktuje je przedmiotowo"- słyszę często od feministek. A ja Ci powiem, że to brak kultury- zwłaszcza chrześcijańskiej. Brak ewangelicznej miłości, jaką Jezus okazywał kobietom, sprawia, że ludzie traktują nas przedmiotowo. Zarówno mężczyźni, jak i inne kobiety. Brak empatii i charakteru. Strach przed refleksją potrzebną do tego, by zastanowić się, czy istnieje coś więcej, niż "To co się kiedyś mówiło/robiło". Bo kiedyś to ludzie byli lepsi, bardziej wartościowi, i Boga w sercu mieli, i dzieci były posłuszne... Teraz jednak dzieci pokolenia 'kiedyś', stoją w kolejkach po psychoterapię. 

Nie jestem zwolenniczką hodowania bezmyślnej, pyskatej młodzieży. Rozpieszczonych niuń i nastolatek skupionych na swoim wyglądzie ponad wszystko. Małych manipulatorów. Jestem zwolenniczką stawiania mądrych wymagań. Przygotowania dziewczynek i chłopców do dorosłości w taki sposób, aby weszli w nią ze zdrowym, nie zawyżonym ani zaniżonym, poczuciem własnej wartości. Uczenia, w jaki sposób brać odpowiedzialność za interakcje społeczne. Oczywiście stosownie do wieku. Jestem za tym, aby uczyć dzieci uprzejmości, dobrych manier. Także jak wykonać gustowny makijaż, dobierać garderobę, stosownie do wieku i okazji. To, co jest odpowiednie na szkolną dyskotekę, nie sprawdzi się na szkolnym egzaminie. To, co pasuje na szkolną galę, nie sprawdzi się na świątecznym spotkaniu z rodziną.

Pokazując przy tym, że savoir vivre to coś, co zostało stworzone DLA LUDZI, a nie odwrotnie. Że reguły społeczne są po to, by ułatwić nam życie, a nie utrudnić. Gdyby ich nie było, prawdopodobnie zadeptalibyśmy się wszyscy nawzajem w drodze do pracy. 

Dorosła już Dziewczynko. Jeśli czujesz, że ten tekst dotyczy Ciebie, a mogę Ci coś doradzić...Wybacz rodzinie i wszystkim, którzy traktowali Cię w niewłaściwy sposób. Twoi rodzice, nauczyciele, ani inne osoby z bliskiego otoczenia nie mogły dać Ci więcej, niż sami dostali od swoich najbliższych. Dla kobiet w swoim otoczeniu możesz zrobić bardzo dużo. Zacznij żyć według własnego systemu wartości. Twórz relacje z ludźmi, oparte o Twoją prawdę. Jeśli się modlisz, stań przed Bogiem bez lęku, który niszczy. Być może Twoim bliskim zajmie dużo czasu, aby zobaczyć, że 'złote prawdy ludowe', które były im wpajane przez lata, nie działają. Ale kiedyś zainteresują się tym, nawet jeśli nazwą Cię kosmitką. I może zaczną szukać prawdy o sobie samym.

 

* /https://www.facebook.com/bezpiecznytargowek/photos/a.590938844251757/2267358836609741/?type=3&theater/

 

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Joanna] *.centertel.pl

    Bardzo dobrze, że ktoś to mówi głośno. Później taka stłamszona dziewczynka staje się "Matką Polką", która cierpi w milczeniu, bo nie potrafi tak naprawdę zawalczyć o siebie, której państwo musi dać "ileś tam plus", zaopiekować się nią, bo od początku ktoś jej wpajał, że sama nic nie może i nie wypada. Której "partner" mówi co powinna, a co nie wypada - "bo co ludzie powiedzą".:Jest mnóstwo kobiet, które biorą życie w swoje ręce i mnóstwo takich osób, którym to się nie podoba, bo lepiej jest siedzieć na garnuszku państwa albo klepać biedę czy robić coś, czego się nie lubi, niż wyjść przed szereg, pokazać swoją indywidualność, poszukać samodzielnie rozwiązań. Długo by mówić...

  • Gość: [Eveline Raspberry] *.dynamic.chello.pl

    Dobry i jakże prawdziwy tekst

  • bookendorfina

    Rozumiem, że szkolne wymogi rządzą się swoimi prawami, ale mam wrażenie, że często wpadają w skrajność. Nastoletniość to okres budowania indywidualności, trzeba pozwolić dzieciom na jej kształtowanie, aby w dorosłym życiu były to osoby potrafiące się spełniać. W szkole powinna liczyć się czystość i schludność.

  • agatawojcik

    Zgadzam się że w szkole liczy się czystość i schludność :) Dlatego pójście w stronę 'wszystko mi wolno' też jest bez sensu..Można podkreślać swoją indywidualność tak, żeby nie epatować tandetą i wulgarnością, żeby to nikogo nie raziło...

  • Gość: [Ewka R] *.static.kolnet.eu

    Tak.. podwójne standardy...

    a szkoła powinna uczyć tolerancji - ktoś ma różowe włosy? Ok, przecież nikogo to nie krzywdzi. Kolczyk w języku? Łańcuch zamiast paska - co to komu przeszkadza. Czy przez to jest gorszy? Nie... i tego powinna uczyć szkoła. A nie tego, że nie można podkreślić urody, zmienić koloru włosów...

  • Gość: [Aleksandra Załęska] 95.160.28.*

    Bardzo denerwuje mnie określenie typu "Chłopcy tak mają". Tylko dlatego, że są chłopcami, mogą zachowywać się jak gbury? Dziewczynki mają prawo do własnego zdania, mają prawo być sobą. Ale wszystko musi mieć złoty środek. Zarówno dziewczynki, jak i chłopcy muszą odnosić się do drugiego człowieka z szacunkiem, być pewnym siebie, ale umieć również dostrzec potzreby innego człowieka. Doskonały tekst.

  • Gość: [Woytech] 193.200.253.*

    Bardzo dobry artykuł i dość kontrowersyjne osądy co do braku kultury w wymiarze wiary.
    Unikam takich porównań z prostej przyczyny. Znam wielu katolików, którzy nie "grzeszą" kulturą i znam wielu nie praktykujących, którzy mogli by być dawani za przykład poprzednim.

  • Gość: [MonimePL] *.static.edata.net.pl

    Żadna ze skrajności nie jest dobra: ani zbytnie epatowanie odrębnością, ani jej zakazywanie.

  • Gość: [monika kilijanska] *.static.edata.net.pl

    Nigdy nie lubiłam, kiedy ktoś "poświęcał się". Poświecić można czas, ale nie siebie.

  • Gość: [Ilona Popławska] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dziewczynkom wiele rzeczy nie wypada, a chłopcom już wolno? Wolno być im grzecznymi, z brudnymi paznokciami i nie uczących się? Stereotypy są i ciężko je wytępić

  • Gość: [Szczęśliwa Siódemka] *.fiberway.pl

    Pięknie napisane. Zgadzam się chyba ze wszystkim, co ujęłaś w tym bogatym tekście. Również uważam, że demonizowanie makijażu jest bezsensowne, choć raczej rozumiem, z czego wynika.
    Nigdy nie bałam się przejmować inicjatywy w relacjach damsko-męskich. No, może trochę... Przecież to całe gadanie, że to "chłopak powinien", musiało mieć wpływ i na mnie. Starałam się jednak być ponad to.
    Nawiasem mówiąc, Weronika to moja ulubiona święta :) Wybrałam ją sobie jako patronkę.

  • Gość: [Nieidealnaanna] *.dynamic.telkab.pl

    Uważam, że sprowadzanie istoty bycia dziewczynką do skromności i poprawności jest dosyć seksistowskie. Serio, zlewam takie reguły, bo robienie z dziecka kukielki, która ma się podobac innym, nie służy niczemu dobremu. Moja córka lat 4 poprosiła o pomalowanie paznokci, bo ja sobie malowałam...I na zajutrz pani w przedszkolu potratowała mnie gorzej niż przestępczynię. Serio, trudno wpaść na to, że w pewnym wieku dizeci naśaldują rodziców z ciekawośći?

Dodaj komentarz

© Doprawdy?_blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci